Tarnobrzeg weryfikuje deklaracje śmieciowe. Miasto walczy o dane od spółdzielni
Tarnobrzeski magistrat konsekwentnie uszczelnia system opłat za odpady. W trakcie kontroli wyszło na jaw, że w systemie figuruje około 33 tys. osób, podczas gdy w mieście zameldowanych jest 43 tys. mieszkańców. Różnica jest znacząca i oznacza, że część osób może nie płacić za śmieci lub robić to w zaniżonej wysokości. Urząd miasta postanowił temu zaradzić, a efektem ma być nie tylko sprawiedliwszy system, ale też dodatkowe pieniądze w budżecie.
Od akcji informacyjnej do kontroli
Proces uszczelniania opłat rozpoczął się od etapu informacyjnego. Mieszkańcy zostali zachęceni do dobrowolnego korygowania swoich deklaracji, jeśli wcześniej podali nieaktualne dane. Akcja przyniosła wymierne efekty - wpłynęło od 600 do 700 nowych lub zaktualizowanych deklaracji. To pokazuje, że część osób sama wywiązała się z obowiązku, bez konieczności wszczynania postępowań.
Jednak nie wszyscy mieszkańcy zostali poinformowani o kontrolach w równym stopniu. Jak wynika z ustaleń, spółdzielnie mieszkaniowe w różny sposób podeszły do przekazania informacji. Jedna z nich dotarła z komunikatem do każdego mieszkańca z osobna, co zaowocowało masowymi korektami. Druga ograniczyła się do wywieszenia ogłoszeń na klatkach schodowych, co przyniosło znacznie słabszy efekt. Różnice w podejściu przełożyły się bezpośrednio na liczbę zgłoszeń.
Miasto chce danych o mediach, spółdzielnie się bronią
Kolejnym krokiem weryfikacji było sprawdzenie lokali, w których według deklaracji nie mieszka nikt, a mimo to zużywane są media - woda, prąd czy gaz. To typowy sygnał, że w mieszkaniu faktycznie ktoś przebywa, ale nie został zgłoszony. W takich przypadkach miasto, działając jako organ podatkowy, zwróciło się do spółdzielni o udostępnienie danych dotyczących zużycia mediów.
Spółdzielnie odpowiedziały jednak wetem. Jedna z nich zasłoniła się przepisami RODO, twierdząc, że nie może przekazać takich informacji. W odpowiedzi miasto skierowało zapytanie do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Resort jednoznacznie potwierdził, że gmina ma prawo do tych danych, a powoływanie się na RODO jest błędną interpretacją przepisów. Stanowisko ministerstwa zostało przedstawione prezesom spółdzielni, ale to nie zakończyło sporu.
Kary i odwołania - co dalej?
Jeśli spółdzielnie nadal będą odmawiać współpracy, miasto zapowiada nakładanie kar finansowych. Część spółdzielni już jednak zapowiedziała, że będzie się odwoływać od decyzji, co może przedłużyć cały proces. Mimo to samorząd deklaruje konsekwentną politykę i nie zamierza odpuszczać kontroli.
Pełne uszczelnienie systemu może przynieść miastu około 2 mln zł rocznie. To nie są małe pieniądze - trafią one do budżetu i będą mogły zostać przeznaczone na miejskie inwestycje. Dla porównania, sama różnica w liczbie deklaracji, przy założeniu średniej opłaty, to potencjalnie 288 600 zł rocznie (przy 650 deklaracjach i stawce 37 zł miesięcznie).
Dlaczego to ważne dla mieszkańców?
Sprawa dotyczy każdego, kto płaci za śmieci w Tarnobrzegu. Uszczelnienie systemu oznacza, że opłaty będą bardziej sprawiedliwe - nikt nie będzie musiał dopłacać za tych, którzy uchylają się od obowiązku. Dodatkowe wpływy do budżetu to realne środki na rozwój miasta, z którego korzystają wszyscy mieszkańcy.
W najbliższym czasie należy spodziewać się dalszych działań ze strony urzędu. Jeśli spółdzielnie nie zmienią stanowiska, miasto będzie egzekwować swoje prawa, w tym nakładać kary. Mieszkańcy mogą też spodziewać się kolejnych wezwań do korekty deklaracji, jeśli w ich lokalach wykryte zostaną nieścisłości. Warto więc samemu sprawdzić, czy dane w deklaracji są aktualne, zanim zrobi to urząd.